niedziela, 9 września 2012

kosmetyczki


zrobiłam je z myślą o Roksany zerówce. byłam zawieść córkę na zajęcia i dziewczynki otworzyły nowe klocki. Pani dała im koszyczki by klocki się nie pomieszały...
i tak wpadłam na pomysł by uszyć kilka kosmetyczek - może na coś się przydadzą dzieciakom w szkole.

potrzebne kawałek materiału i zamek (miałam ich kilka nieużywanych)





 











i tak powstały 3 kosmetyczki.
a że Pani poprosiła o jeszcze... uszyłam kolejne 3. wszystkie uszyte ze starych sukienek lub bluzek

mam jeszcze problem z zaszywaniem boków zamków ale myślę że jeszcze podpatrzę inne "instrukcje" i będzie git:)

Święto Rolników

Tydzień temu wreszcie obchodziliśmy Nasze święto - dożynki:P
ja i dwie sąsiadki robiłyśmy wieniec. to był Nasz pierwszy raz:D
a jak na ten pierwszy jesteśmy zadowolone i dumne z siebie! oto Nasze dzieło:


podczas niesienia żadnych potknięć nie było i doszłyśmy cało:)
na mszy dziewczynki oczywiście się nudziły, zwłaszcza Liliana...


ale później bawiły się baaardzo dobrze...

Roksana na trampolinie

 a Lilia na zjeżdżalni...






było co świętować bo plony - jak na taką pogodę co była - były dobre. 
zobaczymy jak będzie w przyszłym roku. heh na szczęście my już z wieńcem nie będziemy musiały się męczyć bo przyjdzie kolej na następne 3 domy:D

czwartek, 6 września 2012

babeczki

w Naszym domu jeśli piekę to najczęściej właśnie babeczki.
raz spróbowałam jednego przepisu i staram się go trzymać choć w gazetach są inne słodkości... rzadko się zdarza że takie przepisy wychodzą za pierwszym razem dlatego jestem źle nastawiona na coś nowego. czasem daję sobie szansę:D  i nie robię już tego co raz nie wyszło

dziś babeczki. w sumie mam dwa wypróbowane przepisy. jeden z nich to
muffinki z białą czekoladą i orzechami
       1,5 szklanki mąki
       1/2szklanki cukru
       2 czubate łyżezki proszku do pieczenia
       1/2 łyżeczki soli
       1/3 szklanki oleju
       1/3 szklanki mleka
       jajo
       2 łyżki ekstraktu waniliowego  ja daję cukier waniliowy
       szklanka kawałków białej czekolady i  orzechów włoskich
       1/2 rozmiękczonego widelcem banana

osobiście czekolady nie daję.zrobiłam raz ale nie smakowało. banan nadaje ciastu wilgotność.
ogólnie dodatki daje każdy jakie chce.  ja ostatnio robiłam z owocami. jakie akurat były w ogrodzie takie dodawałam. można nawet jabłko zetrzeć na tarce i wymieszać z ciastem. także składniki zawsze dawałam wszystkie prócz dwóch ostatnich pozycji. kto jak lubi i co ma w domu!


ach no oczywiście składniki suche wymieszać i osobno składniki mokre.
do suchych dajemy mokre  wystarczy dobrze wymieszać łyżką. nie miksować bo ciasto muffinkowe tego nie lubi:P
piec około 20 min w 190 stopniach


miałam jeszcze jedną paczkę kremu. więc użyłam do dekoracji.
można dekorować na różne sposoby. przed włożeniem do piekarnika posypać płatkami migdałowymi, różnymi posypkami, ostatnio posypałam też wiórkami kokosowymi...

   dziewczyny były wniebowzięte. wcześniej nie robiłam kremu więc to była nowość:P Lilia w pierwszej kolejności zjadła czereśnię (czy to wiśnie były???)...




a Roksanka  tak jak mama najlepsze zostawia na koniec:P

 smacznego!

ależ ja gubię literki! połowa wyrazów mi się podświetla i nie ma liter albo poprzestawiane... jestem za bardzo roztargniona....

środa, 5 września 2012

..........


duuuużo szperam po innych blogach, oglądam, podpatruję... widziałam kiedyś dziecięce obcięte rajstopy przerobione na kolanówki, z wszywanymi gumkami by te trzymały się za kolanem. i doszyte były takie falbanki.


 z rajstopami próbowałam ale gumy się odciskały na nóżkach więc wywaliłam ale pomysł jak najbardziej fajny!!!!
znalazłam staaaaaare spodenki dziewczyn z czasów gdy miały około 2-3 lat. odcięłam górę  bo teraz w życiu by się w nie nie zmieściły:P  troszkę zwężyłam i z kawałka zwykłej firanki(czy też siatki jaką można użyć do okien przeciw muchom czy komarom)  przyszyłam taki oto.... dodatek:P


 a poniżej na zdjęciu piękny niegdyś golfik który był niestety nie noszony bo pod szyją był baaardzo yyyyyy nie wiem jak to ująć.... po prostu nie trzymał się tak jak powinien to robić golf hehe
obawiałam się że gdy zacznę sweterek ciąć - to się najzwyczajniej w świecie popruje!
dlatego od razu się zabrałam do roboty, obrzuciłam ściegiem overlockowym , pomarszczyłam najszerszą białą wstążkę jaką znalazłam i doszyłam.



szczerze mówiąc to przydałby się jeszcze jakiś guziczek lub coś ale o tym pomyślałam dopiero teraz. z pewnością lepiej by wyglądał i trzymał, więc coś tam jeszcze dorobię:D


a Lilianka oczywiście moja niezawodna modelka!



a po drugim dniu przedszkola jest zadowolona! jak narazie nie słychać że jest zmęczona bo w domu jest o 15. autobus jedzie prawie 1,5 h. nie wiem jakim cudem!!! i czy to w ogóle możliwe!!!!????
 w każdym bądź razie myślę że dopiero zimą gdy będzie trzeba wstawać gdy jeszcze szaruga na dworzu, gdy będzie zimno itp , że chęci do przedszkola będzie mniej bo... po prostu nie będzie się chciało wyleźć z ciepłego wyrka.... ja też się tego boję i nie chcę!!!
czy nie prościej by było mieszkać w klimacie gdzie nie trzeba borykać się z zimnem?????
może Bora Bora?????


Bali?????

 Malediwy????

dobra mógłby być i Meksyk!!!




albo jakikowlwiek ciepełki zakątek....
tak tak wiem....
ale pomarzyć można

oj na stare lata po przejściu na emeryturę( jeśli takowej dożyję) wyjechać daleko na zasłużony odpoczynek.... na spokojną starość.... kto o tym nie marzy????
a wiecie że coraz więcej ludzi o tym myśli?????

do starości mi daleko ale chociaż wakacje by się przydały....

JA CHCĘ NA WAKACJE!!!!!!!!!!!!!!!

a teraz czas wrócić na ziemię,  do życia, czas oprzytomnieć i kłaść się do wyrka bo jutro kolejny dzień.
trza zarobić na emeryturkę i "wybyć" w siną dal:P









wtorek, 4 września 2012

worki na kapcie do przedszkola

Na początku wakacji wiedziałam doskonale że Lilianka idzie od września do przedszkola i wiedziałam że będą potrzebne 2 worki jeden na kapcie i drugi na strój gimnastyczny. Ale oczywiście tak jak i dwa lata temu dla Roksany, tak i teraz szyłam na ostatnią chwilę, dzień przed rozpoczęciem roku szkolnego:P . bo to zawsze się mówiło "jest jeszcze czas" "uszyję później".... heh
w każdym bądź razie zrobiłam, mam już to z głowy i już wiszą w szatni dzieciaków, a najbardziej cieszy mnie to że nie musiałam wydać na to ani grosza! chyba nic w tym dziwnego że fajnie jest zrobić coś samemu, z tego co się ma w domu i nie wydać na to żadnych pieniędzy!? bo przecież nie sztuką jest iść do sklepu i kupić...
tak więc "chwalę się" zdjęcia jeszcze w przymiarce:


                                        
                                                       a to już uszyty jeden worek:




                                                                       i drugi worek:



 dwa lata temu uszyłam Roksanie worki. pierwszy wyszedł mi długi ale wąski więc został w domu i leży gdzieś w pierdołach dziewczyn... trzeba było dalej kombinować więc ze starej bluzki wycięłam hello kitty a z innej bluzeczki dwa jeżyki. i oto cała filozofia!:P


Roksanki worki mają  jeszcze podszewkę


do Lilianki już nie wszywałam. mam nadzieję że to nie znaczy że się szybciej rozpruje!!!???


strasznie jestem ciekawa jak tam Lilia się bawi... o Roksankę się nie martwię bo zna dzieciaki , zna szkołę i chodzi już 3 rok a Lilia nie ma jeszcze takiego doświadczenia:P
bardzo mnie też martwi że razem nie będą wracać ze szkoły autobusem. i jak Nasza Malucha się tam odnajdzie!
dziś byłam zawieźć dziewczyny bo zawiozłyśmy wszystkie potrzebne przybory a od jutra już wcześniejsze wstawanie i jazda autobusem:P
heh a wczoraj nastawiłam im budzik. dziś obudziły się wcześniej i Lilia mówi: "mama a budzik nie dzwonił! kiedy on będzie dzwonił bo mi się nudzi!!!!"
jeszcze jedno! wczoraj byłyśmy po książkę do angielskiego. stoimy w dość długiej kolejce i mówię że chyba się zapytam czy jest tak książka bo jak nie ma to nie będziemy tyle stały. za chwilę sprzedawczyni pyta"no proszę kto następny???" a Liliana podchodzi i pyta "czy jest książka dla sześciolatków?????" kobieta się śmieje a roksana przewraca tymi swoimi oczami i mówi do siostry " weź Liliana cicho!nie rób mi wstydu!!!"....

dziś jeszcze możę jak starczy mi czasu chciałabym uszyć takie kosmetyczki do zerówki. widziałam że dziewczynki dziś bawiły się klockami małymi coś podobnymi do lego a żeby ich nie pomylić Pani dała im koszyczki. a w nich mogą się pogubić więc może uszyłabym coś???? chciałabym ale zobaczymy jak mi to wyjdzie!:P

czwartek, 23 sierpnia 2012

pozostałości po obiedzie

 niezbyt ładnie brzmiący tytuł posta, prawda? te pozostałości... ale już nie mam siły myśleć:P robimy wieniec dożynkowy ( w tym roku padło i na mnie a robota jak się wydaje...wcale nie taka lekka!) jestem zmęczona i nic mi się dziś już nie chce...
a wracając do posta...ja to najczęściej mam problem z pyrkami. czasem się zagalopuję i obieram ponad miarę. co wtedy? oj pewnie jest duuużo możliwości. najszybszy pomysł na kolację????
sałatka!
dodaję pomidora, zielonego ogórka (bo tych teraz u nas pod dostatkiem) gotowane jajo (na ich brak też nie ma co narzekać bo moje kury ładnie się spisują i pięknie je noszą:P) oczywiście ziemniaki , sól pieprz i majonez. na koniec posypać koperkiem i gotowe!

                                

                                                SMACZNEGO!!!!!

wtorek, 21 sierpnia 2012

dziurawe kolana....

w końcu mogę to powiedzieć,,,,,,
KONIEC ŻNIW!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
czekamy tylko na dożynki... oj jak dobrze....


 a wracając do szycia... chyba każdej mamie jest znany problem dziurawych czy przetartych spodni dzieci na kolanach????
myślałam jak by tu coś zrobić bo to przecież tylko mały defekt.
wycięłam więc z brązowego materiału - kwiatka (niegdyś była to spódnica) - przynajmniej miało to wyglądać na kwiatka:P
cekiny- powiedzmy że je zbieram z innych ciuchów które wyrzucam. troszkę się tego uzbierało.
ręcznie przyszyłam cekin po cekinie , razem z kwiatkiem do spodni.
żmudna praca ale ani cekinów ani owa "aplikacja" nie była duża więc aż tak bardzo nie narzekam:P


  opłacało się bo spodnie wyglądały na pewno inaczej niż w wersji oryginalnej

 ładny efekt nie trwał długo bo po kilku miesiącach spodnie znów trzeba przerobić bo kolana...przetarte! cekiny poodpadały !
mam nadzieję że przed pójściem do szkoły coś wymyślę:P