czwartek, 24 stycznia 2013

cos dla Barbie

wczoraj dziewczynki wyciągnęły swoje lalki Barbie. o dziwo po dłuuugim czasie w końcu się nimi bawiły.  i zaczęły narzekać że nie mają w ci ich stroić, bo to rozdarte , tego jest za mało, a tamta nie ma wcale... i tak usiadłam do neta w poszukiwaniu jakiejś inspiracji. za wiele nie znalazłam... więc wystarczyła własna inwencja twórcza :) i przymierzałam co by jak pasowało...bo
resztek materiałów mam mnóstwo
pierwsza powstała sukienka
                                                                     


                                                                     

spódniczka i bluzka







z ubranek dla Barbie to na razie tyle. reszta jest w planach. nawet mam wykrojone materiały ale tak małych ciuszków nie szyje się dobrze i jakoś nie chce mi się w to bawić ale skoro obiecałam, jeśli będą częściej wyciągać te lalki i się nimi zajmować to czemu nie?! wszystkiego trzeba się nauczyć:)

uszyłam również kolejne torebeczki ale już zgłupiałam czy je wkleiłam czy nie....
pokazuję więc wszystkie cztery...


                                             a te dwie nie mają jeszcze guziczków...






a oto potrzebne kawałki materiału

i na koniec przedłużona bluzka do spania którą miałam wkleić już ostatnio..


czwartek, 17 stycznia 2013

Uwielbiam siedzieć przy maszynie i tworzyć..:D
dziś siedziałam ładnych kilka godzin licząc już szperanie w materiałach i wymyśleniu ładnej sukienki.
No właśnie miała być sukienka a skończyło się na dwóch torebkach...
niedługo idziemy na urodziny więc przeglądam internet w poszukiwaniu czegoś fajnego dla dziewczynek, bo na taką imprezę się wybieramy.
Niedługo też będą one miały małego braciszka, i też zamiast kupować wolałabym dać coś od siebie...

zaprezentuję dzisiejsze "wypociny" a jestem tak zmęczona jakbym nie wiem co robiła. oczy same mi się zamykają ale przecież nie pójdę jeszcze spać bo noc będzie straszna!

pierwsza torebka na prezent to...

nie bawiłam się w żadne zamki bo mam z nimi problemy. nie potrafię ładnie ich wszywać do kosmetyczek ani torebek więc zrobiłam zapięcie na guzik.  pasek bez regulacji.

wciąż szyję coś dla kogoś... postanowiłam że uszyję coś dla moich dziewczyn i nie będą to ciuchy.
wiedziałam że będą zachwycone więc podobną uszyłam najpierw dla Roksany...

jutro poszukam czegoś dla Lilianki.

dwa tygodnie temu również byłyśmy gośćmi na urodzinach koleżanki moich dziewczynek.
dla niej uszyłam torbę na ramię, dostała lalkę i przybornik na kredki który leżał... a miał być dawno temu na prezent... ach ...same urodziny...

dla Emilki torba...

          Hello Kitty, bo gdy zapytałam o jakąś postać bajkową, to powiedziała że księżniczka Celestia... aż usiadłam na krześle:D więc powstała Kitty
                                                       z przegrodą w środku
                                                       pasek na ramię regulowany

a lalka wyglądał tak..

na drugi dzień po imprezie lalka dostała nawet imię NIUNIA:)

reszta maszynowych robótek to jak zawsze zwężanie, przedłużanie itp...
Lilianie ostatnio przedłużyłam bluzkę do spania., bo już tak tragicznie w niej wyglądała... za krótka, rękawy - wcale już nie wspomnę... czekają w kolejce spodnie... przedłużam je drugi raz:)

ale zdjęć jeszcze nie mam więc postaram się wkleić jutro...
lecę dołożyć do pieca bo chyba już zgasło:( tak się zasiedziałam przy mojej Zośce...
pa


sobota, 12 stycznia 2013

Dziś kolejna porcja zdjęć:)
na pierwszy ogień idą majteczki których nie uszyłam ale musiałam coś z nimi zrobić... Lilianka po zakupie chciała rozerwać nitki... i zrobiły się niestety dziury... teraz dopiero się za to wzięłam by je naprawić.. na szczęście dziurki były na jednym i drugim pośladku i w sumie równoległe 

 zaszyłam dziurki i zrobiłam kokardki, małe z cienkiej tasiemki. wygląda to uroczo:)na zdjęciu mało widoczne bo białe ale tylko taką tasiemkę miałam pod ręką...


czas na stroje na bal przebierańców...
Roksanka miała być piratką. fajnie się złożyło bo miałam -nie wiem skąd- spodnie w czerwone paski.
trzeba było tylko wykroić "pantalony":D

 zeszyć, wszyć gumkę i gotowe:)
rozkręciłam się w szyciu tego stroju, poszukałam w internecie akcesoriów dla pirata...
i znalazłam hak który też musiałyśmy mieć:P
hak wypchałam szwamką z poduszki 
 
 wsadziłam go w zeszyty trójkąt...
 by do środka można było włożyć rękę i trzymać


do tego oczywiście kamizelka ze starej, duużej  kurtki

a oto PIRATKA w całej okazałości

chustę miałyśmy pożyczoną i tak się fajnie złożyło że była z trupią czaszką.
pasek to dwa rękawy ze sobą zeszyte . wzięłam je z golfu
a przepaska na oko to nic innego jak zwykła gumka z kawałkiem materiału...
oczywiście zapomniałabym.....
najważniejsza była mapa skarbu! rysowałyśmy z Roksanką w dzień balu ale zdążyłyśmy:D


a moja druga córka była kowbojką. mniej było pracy przy tym stroju, ale myślę że równie fajnie wyglądała, bo reszta małych piękności na zabawie to wróżki księżniczki syrenki itp...

bal udany dziewczynki zadowolone więc i mnie to cieszy...
pozdrawiam

niedziela, 6 stycznia 2013

dziś się trochę nazbierało zdjęć choć to i tak jeszcze nie wszystkie moje zaległości które w ostatnich dniach szyłam...tak wiem...powinnam robić to na bieżąco...

to może zacznę od...
czapek bo w sumie najdłużej się nie chwaliłam:)
 tyle było widać czapek z pomponami..  widziałam podobne tylko oczywiście ładniejsze z oczami... w reserved kids... i kosztowały hmmm chyba 35 zł... i już widziałam jak wygląda moja czapa.
chciałam dokupić gotowe oczy  lub je wyszyć ale się nie odważyłam
dziewczyny nie miały ochoty pozować więc się pozakrywały:)
myślę że tak - czapki bez oczu też dobrze wyglądają... koszt to tylko 7 zł na wełnę bo wykorzystałam jakiś stary sweter...

koleżanka przyniosła mi przed świętami sukienkę z której miałam zrobić dwie zwykłe proste spódniczki dla jej córek... zdjęcia są w którymś wcześniejszym poście.
góra sukienki została , rękawy były tzn, są dobre na Liliankę więc bolerko się musiało zrobić

a oto ono
odcięłam zamek który był z tyłu i jest zrobiony tył z przodu... a   z resztek materiału obszyłam brzegi bolerka, myślałam że jeszcze dodam guzik ale Lilianka nie chciała...a rzecz wiadoma jest że klient ma zawsze rację:D

a ty na zdjęciu również widać spodnie które Lilia nie wiem gdzie załatwiła... ale była czarna plama może to błoto i za długo leżało no i nie dało rady się sprać???
w każdym bądź razie chciałam zrobić gwiazdki domestosem,,,myślałam że to proste jak drut... a tu lipa wszystko zaczęło się rozmazywać...więc po prostu spsikałam przód spodni choć myślę że za mocno bo miałam wizję troszkę inną, by tylko małe plamki powstały jak pędzelkiem na kartce no ale cóż. wyszło jak wyszło a spodnie najważniejsze...chcą być przez właścicielkę noszone:D
z tyłu spodni nie ruszałam co dodaje im większego uroku
przyszła kolej na jak to znalazłam w internecie... christmas tree skirt
gdy zobaczyłam ceny w dolarach lub euro za kawałek szmatki przeraziłam się!!!
a my "krawcowe" (cudzysłów dodaję do siebie ) mamy ten przywilej że mamy dużo fajnych rzeczy za free lub za grosze...
i oto moja spódnica pod choinkę:D
 użyłam polarowego  koca (bo dziewczyny mają dwa identyczne) resztki białego polaru i na falbankę...nie mam pojęcia co to za materiał- wybaczcie.
prezentuje się ładnie!!!

na koniec czerwona sukienka. dostałam. ale rękawy były za "bufiaste" więc je odcięłam.
ładnie zakończyłam lamówką którą udało mi się zrobić z rękawów, troszkę zwężyłam na całej długości  i gotowe!

 robienie lamówki nie jest moją mocną stroną... heh tu nawet prosto nie obcięłam materiału!!!:D:D

 a Lilianka najbardziej szczęśliwa bo.....
sukienka świetnie się kręci!!!!

wtorek, 1 stycznia 2013

Dziś tylko tak na szybko...
dzień  błogiego lenistwa już się kończy...
wczoraj jednak byłam na baletach:D więc jestem padnięta. ale dziś wybacza się to wszystkim małym i dużym:)
ciuszki zrobione już jakiś czas temu, choć zdjęcia dopiero dziś bo te akurat przyniosłam wyprane:)
 spódniczki uszyte z długiej spódnicy którą kupiłam latem za 1 zł. spodobał mi się kolor więc garderoba dziewczyn jest  bogatsza o kolejne spódniczki. zwykłe, zwiewne cieniutkie na gumce...
jedna z kwiatkiem (końcówki przypalałam zapalniczką by się nie siepało, a druga z kieszonką.
 koszulek nigdy za wiele, zwłaszcza porą zimową gdy trzeba dbać o plecki. po prostu je przedłużyłam
 no i piżamowe spodnie. różowe z kwiatkowymi nogawkami nosiła Roksana gdy miała mniej więcej 1,5-2 lata... dziś ma 6 a gumka w pasie nadal pasuje:P
a różowe w groszki to przeróbka górnej części piżamy  osoby dorosłej.
dużo kombinować nie trzeba a oszczędność zawsze jakaś jest bo każdy wie ile kosztuje nowe w sklepie...a czasem za głowę można się złapać że garderoba dla dzieci potrafi kosztować tyle ile dla dorosłych...